Uwielbiam takie sytuacje. Jakie? Będące paradoksem. Coś więcej? Mamy lato i temperaturę bliską zera na dworze. Niby środek września, a w Zakopanem dzisiaj spadł pierwszy śnieg. Kochane ocieplenie klimatu :] Jeszcze dwa dni temu latałam w zwykłym T-shircie a dzisiaj z nosa mi cieknie :( A do tego zero współczucia od świata. Mówisz, że się użalam nad sobą? Prawda :) Kiedyś trzeba ;) Nie żeby codziennie - to by było zbyt monotonne, a ja rutyny nie lubię. Przez to też zastanawiam się jak długo uda mi się spisywać tu swoje spostrzeżenia i zapisywać kartki w historii ludzkości. Gdybym miała się czepiać stwierdziłabym, że w Internecie nie ma "kartek", ale ból głowy mi na to dzisiaj nie pozwala. Na dodatek należałoby swój kapiący kinol wsadzić w notatki i książki dotyczące "wytrzymałości konstrukcji", ale się nie chce. Leń? Niestety tak. Do jutra mi raczej nie przejdzie, więc będzie trzeba liczyć na fart czy uśmiech od losu na zbliżającym się egzaminie. Mam pomysł co może mi pomóc - aromatyczna kąpiel, ciepłe łóżeczko, grube skarpety oraz słodka gorąca czekolada :) Warto chociażby spróbować - no to uciekam wprowadzić plan w życie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz