Dziwne to, ale ludzie chyba lubią cierpieć. Lubią mieć nadzieję, a następnie być mieszani z błotem. Mam kilkanaście koleżanek (pochodzenie z prawobrzeżnej części Warszawy ma tu sporo na rzeczy), które pozwalają sobie na podobny stan. Wiążą się z chłopakiem, który jest dla nich czuły, daje im bezpieczeństwo (z pozoru), często jakieś pieniądze. Są wynoszone na przysłowiowe piedestały, wielbione, czują się ważne i unikatowe, ale... do momentu, gdy tamtemu coś nie wyjdzie. Czy to złapią jego kolegę, który właśnie opylał działkę, czy podpiją za bardzo, a jazgot baby doprowadza ich do sztormu myśli i nerwów, a w rezultacie do rękoczynów. Powiecie, że chore i głupie? A czy my przypadkiem nie robimy tego samego, ale na inną skalę?! Często wygodniej nam zamiast rozstać się z jakąś rutyną (bo w danym momencie wydaje się niesamowita, gdy jest wykonywana) niż stwierdzić: STOP. Najlepsze jest to, że często zdajemy sobie sprawę, że to nas niszczy. Chora sytuacja, która nic nie wnosi do naszego życia oprócz chwili pozornej przyjemności. Widzą to nasi znajomi, przyjaciele, ale my brniemy dalej... Po co? Dlaczego? Z wygody? Lenistwa? A może brakuje nam tak często używanej w obecnych czasach asertywności? Jakiś czas temu sądziłam, iż ten problem mnie nie dotknie. Niby jestem silna, niby mam swoje zdanie i nie boje się go wyrazić. Coś chyba jednak we mnie pękło... A może to tylko pozory?
Dzisiaj stwierdziłam coś jeszcze. Dobrze wiecie, iż pozwalam się poznać tylko niektórym osobom. Wielu mówi, iż oprócz wewnętrznej siły to cechuje mnie zimna, zamknięta postawa, trudno się ze mną negocjuje i... mogłabym tak jeszcze przez parę minut, ale nie o to chodzi ;) Pytanie - kto z Was zna mnie tak naprawdę? Czy wiecie co robię, gdy się denerwuję? Jaka jest moja mina, gdy mi smutno? Co sprawia, iż uśmiech od razu wywoływany jest na mojej twarzy? Wystraszyłam się dzisiaj. Czego? - spytacie. Ktoś wyłapał bardzo wiele z mojego zachowania i to w bardzo krótkim czasie. Czuję się powoli obdzierana z ubrań, żeby nie powiedzieć, że już prawie naga. Mój mały intymny świat przestaje być moją twierdzą. A najlepsze jest to, że ten Ktoś robi to nieświadomie... albo z pełną premedytacją. Nie wiem czy tego chce, nie wiem czy umiem się otworzyć, aż tak na ludzi... Czuję się zagubiona, a moje myśli jakby zasnuła biała mgła...