Na rozmowę, jak większość z Was wie, składa się komunikacja werbalna i niewerbalna. Internet mimo wielu udogodnień nie daje możliwości przekazywania gestów i mimiki - nawet tak zwane emotikonki nie odzwierciedlają wszystkiego. Ktoś powie, że mamy skype i wideokonferencje - ale to mimo wszystko też nie to samo co rozmowa twarzą w twarz. W natłoku zajęć i obowiązków często o tym zapominamy sądząc, iż wystarczą nam cuda już nie takiej najnowszej techniki. Nie jest to jednak jedyny mankament.
Aby komunikacja werbalna mogła mieć miejsce musi być mówiący i słuchający. Z tym niestety coraz częściej też jest problem. Nie potrafimy ze sobą rozmawiać - uogólniam - nie zmienia to jednak panującej sytuacji. Trudno nam wyrażać uczucia, mówić o nich. Często przez to nawarstwiają jak i tworzą się konflikty. Nasza frustracja może doprowadzić do tego, iż będziemy złośliwi i sprawimy specjalnie komuś innemu ból licząc, że ten się ocknie. Nie jest to jednak tak proste. Co jeśli w naszej naturze nie leży takie zachowanie?! Przynajmniej odnośnie ludzi, których lubimy i są nam bliscy. Wtedy - cierpimy podwójnie. A co jeśli to i tak nie pomoże?
Dzisiaj wypowiedziałam słowa osoby, która kiedyś mi je często powtarzała: "za bardzo się przejmujesz", gdy układałam sobie w głowie pewną sytuację. Ale z drugiej strony jak tu się nie przejmować? Jak można być obojętnym na ludzkie uczucia i zachowania? Tym bardziej jeśli w jakiś sposób ta osoba jest ci bliska. No chyba, że w najbliższym czasie już taka nie będzie, bo straci się z nią zupełnie kontakt...
Aby komunikacja werbalna mogła mieć miejsce musi być mówiący i słuchający. Z tym niestety coraz częściej też jest problem. Nie potrafimy ze sobą rozmawiać - uogólniam - nie zmienia to jednak panującej sytuacji. Trudno nam wyrażać uczucia, mówić o nich. Często przez to nawarstwiają jak i tworzą się konflikty. Nasza frustracja może doprowadzić do tego, iż będziemy złośliwi i sprawimy specjalnie komuś innemu ból licząc, że ten się ocknie. Nie jest to jednak tak proste. Co jeśli w naszej naturze nie leży takie zachowanie?! Przynajmniej odnośnie ludzi, których lubimy i są nam bliscy. Wtedy - cierpimy podwójnie. A co jeśli to i tak nie pomoże?
Dzisiaj wypowiedziałam słowa osoby, która kiedyś mi je często powtarzała: "za bardzo się przejmujesz", gdy układałam sobie w głowie pewną sytuację. Ale z drugiej strony jak tu się nie przejmować? Jak można być obojętnym na ludzkie uczucia i zachowania? Tym bardziej jeśli w jakiś sposób ta osoba jest ci bliska. No chyba, że w najbliższym czasie już taka nie będzie, bo straci się z nią zupełnie kontakt...