Moje zdanie odnośnie Parlamentu Studentów Rzeczypospolitej Polskiej nie zmieniło się od pierwszej wizyty w Kościelisku na Krajowej Konferencji (czyli od dwóch lat). W większości banda darmozjazdów, która przyjechała się uchlać za publiczne pieniądze i zaplanować sobie przyszłość polityczną. Smutne, ale prawdziwe... Całe szczęście wszędzie są chlubne wyjątki :)
Dzisiaj zdałam sobie sprawę, iż niechcący dołączyłam do grona ludzi z PSRP stając się ekspertem studenckim przy PKA (swoje sprawozdania będę podpisywać jako przedstawiciel studencki z ramienia PSRP). Nawet nie wiecie jak trudno to przechodzi przez gardło!? Całe szczeście pisanie idzie ciut łatwiej... Nie zmienia to faktu, że będąc (tak - niech Wam będzie, że się wywyższam) w tak prestiżowym organie jak Państwowa Komisja Akredytacyjna (wg środowisk europejskich nasza naprawdę dobrze prosperuje i uzyskuje bardzo wysokie wyniki w ocenach) zostanę postawiona tak blisko z nielubianego przeze mnie PSRP (który aktualnie ma dla mnie porównywalną wartość jak obecny Parlament Studentów PW). Nie muszę chyba tłumaczyć co to znaczy ;)
Kilka refleksji ze szkolenia... Wydawało mi się, że będzie to ciut inaczej wyglądać. Dobrze wiecie, że lubię pracę z ludźmi i to w dużej mierze motywowało mnie do składania aplikacji (z drugiej było - przyznaje się niechlubnie - wpis do CV). Szkolenie nie było zachwycające. Oczywiście starałam się rozluźnić atmosferę, co w dużej mierze się udało (z początkowej prezentacji na stojąco przy przedstawianiu się zaproponowałam tryb siedzący i mniej oficjalny), ale moje początkowe pogawędki z Kornatem sprawiły, iż podpadłam Maćkowi (prowadzącemu) i musiałam się przesiąść. Nie byłabym sobą, gdybym nie zapoznała się z nowymi sąsiadami i wtedy nastąpiły konwersacje z Sylwią i kolegą z Koszalina :) Nie mniej jednak szkolenie było bardzo nudne, oprócz elementu, w którym trenowaliśmy przykładowe spotkania ze studentami jako ekspert. Na swojej symulacji trafiłam do uczelni w psimiu dolnym na kierunek leśnictwa, gdzie specjalizacje dotyczyły rodzajów klocków drewna, studenci nie wiedzieli co to regulamin studiów, nie znali swoich praw, a komputery sami montowali pomimo wcześniejszych plakatów promujących uczelnie i dobrze zaopatrzone sale komputerowe. Dobra - raczej nie oddam obrazu sytuacji, ale ten element był przekomiczny (może dlatego, że już nam po woli odbijało).
Uświadomiłam sobie jednak, że wizytacja jest bardzo ważna, a na dodatek niezwykle poważna. Każdy Twój krok obserwują ludzie starając się czasami ciebie przekupić, innym razem wyciągnąć informacje, a wszystko jest oceniane i świadczy o PKA. Taka opinia to nie przelewki. Od raportu zależy czy przypadkiem kierunek nie zostanie zamknięty oraz czy uda się podnieść jakość kształcenia na danej uczelni (całe szczęście nie zależy to tylko od eksperta studenckiego).
W co ja się znowu wpakowałam?! ;)
Uświadomiłam sobie jednak, że wizytacja jest bardzo ważna, a na dodatek niezwykle poważna. Każdy Twój krok obserwują ludzie starając się czasami ciebie przekupić, innym razem wyciągnąć informacje, a wszystko jest oceniane i świadczy o PKA. Taka opinia to nie przelewki. Od raportu zależy czy przypadkiem kierunek nie zostanie zamknięty oraz czy uda się podnieść jakość kształcenia na danej uczelni (całe szczęście nie zależy to tylko od eksperta studenckiego).
W co ja się znowu wpakowałam?! ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz