Wczoraj wieczorem przeżyłam krótką pogadankę z mamą odnośnie dzisiejszego wyjścia, bo kobieta upierała się, iż mnie nie puści, gdyż mam grypę. Oświadczyłam smarkając w kolejną chusteczkę, iż jestem zupełnie zdrowa. I tak, dnia następnego, przyjechałam do Gmachu Głównego przed 12. Miałam przekazać Michałowi zamówienie na IP by w czasie spotkania z byłym Prorektorem dał mu pisemko do podpisu i przystawienia pieczątki. Niby nic trudnego, prawda? Wyszło jednak, iż został zaciągnięty na jakiś egzamin, spotkanie z RJ przesunął, ale zapomniał mnie o tym poinformować... Norma :] Wrrr...
Tak więc w oczekiwaniu na spotkanie z nowym Prorektorem ds. Studenckich załatwiłam kilka drobniejszych spraw (rozmowa odnośnie promocji dodatkowej oferty edukacyjnej Centrum Studiów Zaawansowanych, sfinansowanie strony www z praktykami dla studentów Szkoły, ankieta dla Magdy odnośnie działalności jej zespołu roboczego, lista adresów szkół do których mają iść listy dotyczące KONIKa, kontakt z przewodniczącymi WRS, którzy nie odebrali jeszcze Pierwszoroczniaka itp.). Gdy przyszedł Jarek obgadaliśmy na prędce ustalenia co do "Uniwersytetu Dzieci" oraz "Profesorowie Dzieciom", a także udało się dostarczyć wzór listu który ma pójść do liceów do pani Krysi.
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym niewypomniała pewnemu panu swojego zaniechania co do przepływu informacji jak tylko przyszedł - niby jego jeden z głównych postulatów na wyborach. Niech mnie ktoś kiedyś przytrzyma, bo mam wrażenie, że mu krzywdę w końcu zrobię! Wiecie czego nie lubię? Marnotrawienia czasu, ale nie wynikającego z własnego lenistwa, ale ludzkiej nieodpowiedzialności. Rozumiem, iż może komuś coś wypaść. Naprawdę. Wydaje mi się, iż często jestem bardzo tolerancyjna i wyrozumiała, ale pod jednym warunkiem - poinformowania. To właśnie brak informacji powoduje konflikty. Czasami wystarczy usiąść i napisać głupiego maila, 5-10 minut, a zaoszczędzi się 2 razy więcej czasu i uniknie nieprzyjemności. Nikt nie lubi dowiadywać się o interesujących cię sprawach od osoby trzeciej, a najgorsze jest jeśli taka wiadomość dociera do ciebie przez przypadek. Strzeżcie się tego!
Tak więc w oczekiwaniu na spotkanie z nowym Prorektorem ds. Studenckich załatwiłam kilka drobniejszych spraw (rozmowa odnośnie promocji dodatkowej oferty edukacyjnej Centrum Studiów Zaawansowanych, sfinansowanie strony www z praktykami dla studentów Szkoły, ankieta dla Magdy odnośnie działalności jej zespołu roboczego, lista adresów szkół do których mają iść listy dotyczące KONIKa, kontakt z przewodniczącymi WRS, którzy nie odebrali jeszcze Pierwszoroczniaka itp.). Gdy przyszedł Jarek obgadaliśmy na prędce ustalenia co do "Uniwersytetu Dzieci" oraz "Profesorowie Dzieciom", a także udało się dostarczyć wzór listu który ma pójść do liceów do pani Krysi.
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym niewypomniała pewnemu panu swojego zaniechania co do przepływu informacji jak tylko przyszedł - niby jego jeden z głównych postulatów na wyborach. Niech mnie ktoś kiedyś przytrzyma, bo mam wrażenie, że mu krzywdę w końcu zrobię! Wiecie czego nie lubię? Marnotrawienia czasu, ale nie wynikającego z własnego lenistwa, ale ludzkiej nieodpowiedzialności. Rozumiem, iż może komuś coś wypaść. Naprawdę. Wydaje mi się, iż często jestem bardzo tolerancyjna i wyrozumiała, ale pod jednym warunkiem - poinformowania. To właśnie brak informacji powoduje konflikty. Czasami wystarczy usiąść i napisać głupiego maila, 5-10 minut, a zaoszczędzi się 2 razy więcej czasu i uniknie nieprzyjemności. Nikt nie lubi dowiadywać się o interesujących cię sprawach od osoby trzeciej, a najgorsze jest jeśli taka wiadomość dociera do ciebie przez przypadek. Strzeżcie się tego!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz