19 września 2008

Mętlik myśli

Człowiek ustawia sobie priorytety, ale życie potrafi je zburzyć delikatnym podmuchem wiatru. Jakiś czas temu podjęłam pewną decyzję, a że nie lubię być niekonsekwentna w swych działaniach pozostaje przy niej... na razie ;) Ustaliłam, co jest dla mnie ważne - może nie koniecznie dosłownie w tym momencie, ale co wiąże się z całym moim życiem i będzie miało na nie wpływ. A tu jakby była jakaś zmowa. Jedna osoba, druga, trzecia... po dziesięciu przestałam liczyć. Czy to fair? Dlaczego niektórzy tak bardzo chcą mnie odciągnąć od tej decyzji? Z drugiej strony - to może mi się wydaje, iż jest tak duży nacisk? W głębi serca kusi mnie aby spróbować, ale... Duże "ale"! Czy warto aż tak się poświęcać (bo chyba nikt mi nie wmówi, że to nie będzie poświęcenie?!)? Rozwój osobisty - pewnie też jakiś będzie, jednak nie wiele większy niż osiągnęłam obecnie (nie ma jak wysoka ocena samej siebie i brak samokrytyki ;P). Z drugiej strony - zastanówcie się ludzie czy jesteście pewni? Jeśli się zdecyduje i wygram to nie będzie, że boli. Będzie trzeba robić jak karzę, a trzymać będę solidną ręką, gdzie negocjacje będą trudne. To chyba tyle na dziś dzień. Przez Was mam tylko mętlik w głowie :(

Nie pisząc o co dokładnie chodzi, wiem, iż wszystko zrozumieliście :)

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Myślę, że już czas zrezygnować z SSPW. To był bardzo cenny etap w Twoim życiu i na pewno wiele z niego wyniesiesz. Kolejnym etapem będzie skończenie studiów, a potem ... wolność i budowanie od podstaw swojego prawdziwego dorosłego życia. Jeżeli ten rok zostania w SSPW sprawi, że niewiele więcej się nauczysz o życiu, to będzie to rok stracony.