Rozpoczynając tego posta miałam na prawdę duży problem z tytułem... Brak systematyczności (a może dokładniej cotygodniowa systematyczność) w zamieszczaniu postów na blogu powoduje, iż nie wiem do czego mam się odnieść.
Chyba ostatnią rzeczą jaka mnie męczy jest brak wolnego czasu albo przynajmniej bardzo mała jego ilość, która powoduje prawie 24h zmęczenie (chociaż sypiam, a dokładniej staram się sypiać więcej niż 6h dziennie). Plan zajęć mam tak skonstruowany, że prawie codziennie kończę zajęcia o 17.00 (wyjątkiem jest co drugi wtorek, który mam wolny). Niby sama tak chciałam - nie ma jak robienie 44 pkt ECTS w semestrze, a do tego działalność w SSPW na arenie uczelnianej. Zaczyna mnie to jednak mocno męczyć. Wczoraj na dodatek wpakowałam się w kolejną inicjatywę... No może dokładniej pod koniec wakacji przesyłając formularz zgłoszeniowy, a wczoraj zdając test (z II najlepszym wynikiem :D) i teraz odbywam weekendowe szkolenie. Od poniedziałku jednak będę mogła się zwać ekspertem studenckim przy Państwowej Komisji Akredytacyjnej ;P Chciałam sobie tym wypełnić czas wolny, który ma być efektem zakończenia mojej działalności od stycznia w samorządzie, ale... To co zaraz przeczytacie będzie piękne :] Moja podświadomość mi na to nie pozwala - tak przynajmniej twierdzi kilka osób, które słyszały o pewnym występku. Otóż, w czwartek niechcący zgłosiłam się w systemie elektornicznym do wyborów WRS w zbliżającej się kadencji. Naprawdę nie miałam takiego zamiaru! Chociaż nie - nie będę się tłumaczyć ;) Nie mniej jednak nie chcą mi teraz tego skasować w systemie :(
Pomimo zapracowania coraz częściej udaje mi się gdzieś wybrać z przyjaciółmi :) Chyba te luki czasowe pozwalają mi lepiej zaplanować dzień, a może to kwestia priorytetów?
Chyba ostatnią rzeczą jaka mnie męczy jest brak wolnego czasu albo przynajmniej bardzo mała jego ilość, która powoduje prawie 24h zmęczenie (chociaż sypiam, a dokładniej staram się sypiać więcej niż 6h dziennie). Plan zajęć mam tak skonstruowany, że prawie codziennie kończę zajęcia o 17.00 (wyjątkiem jest co drugi wtorek, który mam wolny). Niby sama tak chciałam - nie ma jak robienie 44 pkt ECTS w semestrze, a do tego działalność w SSPW na arenie uczelnianej. Zaczyna mnie to jednak mocno męczyć. Wczoraj na dodatek wpakowałam się w kolejną inicjatywę... No może dokładniej pod koniec wakacji przesyłając formularz zgłoszeniowy, a wczoraj zdając test (z II najlepszym wynikiem :D) i teraz odbywam weekendowe szkolenie. Od poniedziałku jednak będę mogła się zwać ekspertem studenckim przy Państwowej Komisji Akredytacyjnej ;P Chciałam sobie tym wypełnić czas wolny, który ma być efektem zakończenia mojej działalności od stycznia w samorządzie, ale... To co zaraz przeczytacie będzie piękne :] Moja podświadomość mi na to nie pozwala - tak przynajmniej twierdzi kilka osób, które słyszały o pewnym występku. Otóż, w czwartek niechcący zgłosiłam się w systemie elektornicznym do wyborów WRS w zbliżającej się kadencji. Naprawdę nie miałam takiego zamiaru! Chociaż nie - nie będę się tłumaczyć ;) Nie mniej jednak nie chcą mi teraz tego skasować w systemie :(
Pomimo zapracowania coraz częściej udaje mi się gdzieś wybrać z przyjaciółmi :) Chyba te luki czasowe pozwalają mi lepiej zaplanować dzień, a może to kwestia priorytetów?
1 komentarz:
Jest taki stary mit, że im więcej człowiek ma zajęć tym lepiej się organizuje. A dlaczego? Bo konkretne rzeczy zajmują tyle ile powiemy, że mają zajmować (oczywiście w racjonalnych granicach ludzkiej fizyczności).
A co do podświadomości, to myślę że nie pozwala Ci ona zostawić samopas na zniszczenie (bo wiesz, że będzie gorzej...) tego na co pracowałaś i w co wierzyłaś...swojej idei :)
Prześlij komentarz