7 grudnia 2008

W poszukiwaniu marzeń

Gdy uda się przystanąć chociażby na chwilę w zabieganym dniu człowiek może odkryć uroki życia. Gorzej jeśli nie znajduje na to czasu, bo wtedy monotonia życia potrafi go przygnieść. Upadki są bolesne i nie każdy ma wystarczająco dużo energii i siły by się podnieść a następnie dreptać dalej nieznaną ścieżką.
Jakiś czas temu zastanawiałam się nad marzeniami. Swoimi marzeniami. Udało mi się ich trochę wypisać:
  • spełniać najskrytsze marzenia bliskich mi ludzi
  • dostać gwiazdkę z nieba
  • znaleźć swoje miejsce na Ziemi
  • odbyć wycieczkę dookoła świata
  • zaufać komuś bezgranicznie
  • umieć latać szybowcem
  • posiadać umiejętność bycia w dwóch miejscach jednocześnie.
Niby pozostaje tylko dążyć do ich spełnienia... Jednak dzień następny jest tak bogaty w wydarzenia (mimo pozornej monotonności), że trudno się tylko na tym skupić. Tym bardziej, że priorytety z dnia na dzień bardzo szybko mogą ulec zmianie. Nie ot tak, ale może właśnie od sekundy refleksji czy jakiegoś zdarzenia.
Życząc możliwości na chwilę zadumy, wracając do zajęć codziennych...

1 komentarz:

Unknown pisze...

Kiedyś powiedziałaś mi, że nie ma sensu zapisywać marzeń, bo za szybko się zmieniają. Zapisane niespełnione marzenia tylko nas denerwują. Znalazłem na to rozwiązanie - trzeba je szybko spełniać, aby zdążyć nim przestaną nimi być ;) A tak poważnie, to wydaje mi się, że masz jeszcze jedno marzenie, o którym nie napisałaś - aby w tym momencie przebywać w okolicach Harvardu ...