Moje wewnętrzne ja ostatnio ma dużo do powiedzenia. Podczas dzisiejszej rozmowy przez jeden z najbardziej popularnych komunikatorów, aż chciało drzeć się wniebogłosy. Niestety, ale zostało mu to uniemożliwione i zamilkło, a dokładnie zakwiliło w moim wnętrzu.
Jeśli emocjonalnie podchodzi się do życia, wtedy odczucia i dana chwila żądzą się własnymi prawami. Umysł często jest odsunięty na bok. Dopiero po czasie dochodzi do nas co takiego zrobiliśmy i jak to mogło wpłynąć na kogoś. Paradoksalnie wpadamy w pętle. Zaczynamy martwić się o odczucia i komfort tej osoby. Może i nasze sumienie byłoby czyste, gdyby udało się porozmawiać, wyjaśnić… Jeśli jednak nie - to znowu pod wpływem przygnębienia, emocji i „zła tego świata” robimy coś. A to coś… dobrze wiecie. Najciekawsze jest to, że ludzie mają tego świadomość. Szkoda tylko, że niewielu udaje się wyrwać z tej pułapki i muszą albo przestać „patrzeć” sercem na świat albo stać się egoistami.
„ONA potrzebuje współczucia, ON proponuje rozwiązania”
„ONA sądzi, że mu pomaga, a ON czuje się kontrolowany”
Jeśli emocjonalnie podchodzi się do życia, wtedy odczucia i dana chwila żądzą się własnymi prawami. Umysł często jest odsunięty na bok. Dopiero po czasie dochodzi do nas co takiego zrobiliśmy i jak to mogło wpłynąć na kogoś. Paradoksalnie wpadamy w pętle. Zaczynamy martwić się o odczucia i komfort tej osoby. Może i nasze sumienie byłoby czyste, gdyby udało się porozmawiać, wyjaśnić… Jeśli jednak nie - to znowu pod wpływem przygnębienia, emocji i „zła tego świata” robimy coś. A to coś… dobrze wiecie. Najciekawsze jest to, że ludzie mają tego świadomość. Szkoda tylko, że niewielu udaje się wyrwać z tej pułapki i muszą albo przestać „patrzeć” sercem na świat albo stać się egoistami.
„ONA potrzebuje współczucia, ON proponuje rozwiązania”
„ONA sądzi, że mu pomaga, a ON czuje się kontrolowany”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz