28 września 2008

Refleksyjny tydzień

Wiem - zaniedbałam Was, ale mam nadzieję, iż mi to wybaczycie. Jak nie teraz to chociażby w najbliższej przyszłości ;) Przez ostatni tydzień nie miałam ani jakoś tak czasu ani inspiracji do pisania. Przeważyło chyba jednak przede wszystkim lenistwo ;P Codzienne opisywania dnia sprowadza się do prowadzenia dziennika, a nie wiem czy do końca o to mi chodziło. Chciałam raczej poprzez pisanie uporządkować swoje myśli, a dopóki nie ma potrzeby porządkowania - to nie miałam po co tu zaglądać.
Z tego tygodniowych spotkań mam kilka refleksji.
1. Prorektor ds. Studenckich jest jakby ulepiony z tej samej gliny co ja - uważa, iż nie ma rzeczy niemożliwych, a jego zapał jest równy mojemu na początku kadencji :)
2. Prorektor ds. Nauczania przyjdzie z pomocą każdemu, kto tylko się o to zwróci i podeprze się (jeśli się da) regulaminem lub uchwałą Senatu.
3. "Starzy" samorządowcy mają sentyment do tego co robili, często również wcielają w życie swe plany i lubią zabierać nieformalny głos w aktualnych dyskusjach SSPW.
4. Niektórzy się nie zmieniają i trzeba ich przycisnąć by nie odkładali czegoś na później (w końcu wstępny porządek w sali konferencyjnej i rozmowy odnośnie szkolenia).
5. Nowe miejsca na Senacie nie koniecznie oznaczają nowy sposób działalności Senatu (choć godzina zakończenia miała szansę być rekordowa).
6. W kuluarach można załatwić w przeciągu 15 minut więcej niż przez cały dzień latania w sprawach służbowych.
7. Mimo starań jest się osobą rozpoznawalną i ludzie mają do ciebie dystans.
8. Nie najlepszy przewodniczący potrafi się czasami zachować i uratować autorytet osoby za którą nie przepada, ale poprosiła o pomoc (spotkanie w sprawie Wydziału Inżynierii Produkcji i Wydziału Zarządzania).
9. Łatwo załatwia się sprawy dla innych (loginy do wifi dla studentów I roku WIM, zwroty za praktyki dla wszystkich studentów), gorzej jednak z tymi dla siebie (egzamin z Metalików).
10. Czasami nawet najlepsi zawodzą (nie pójście na Wernisaż :P).
11. Spotkania z przyjaciółmi relaksują :)
12. Trzeba dokładnie czytać przepisy by nie dodać 10x za dużo drożdży ;)
13. Sport to zdrowie i możliwość zapomnienia o trudach codzienności :)
14. Smsy nie zastąpią spotkania na żywo.
15. Ludzie są nieufni i sami do końca nie wiedzą czego chcą.
16. Łatwo jest zranić drugiego człowieka.
Pozostało mi tylko do wyjaśnienia czy wariacja i pójście na żywioł wychodzi człowiekowi na zdrowie oraz czy warto się szybko w coś angażować czy lepiej mieć do tego dystans.
Gdy znajdę na to odpowiedzi (przynajmniej na chwilę obecną, bo wiadomo że wszystko ma swoje zmienne i nie ma tutaj stałej doktryny) nie powstydzę się nimi z Wami podzielić :)

11 komentarzy:

Unknown pisze...

1. coś o tym wiem :)
3. Nom :)
6. Praktyka czyni mistrza ;)
7. Szybko można go jednak zmniejszyć uśmiechem i przyjacielskim traktowaniem ;)
9. Altruizm stosowany :)
12. i rozgniatać ciasteczka całą dłonią. Wtajemniczeni wiedzą, o co chodzi ;)
13. to kiedy postrzelamy w Kai okno z wiadomo czego :P
14. Nom

"Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema."
François de La Rochefoucauld

m. pisze...

Sądzisz, że na VII piętro strzała doleci?

Kaja pisze...

1. Znam tą glinę od lat...dobrze sie z nią współpracuje
3. Ciekawe co my będziemy sobą reprezentować za kilka lat jako "starzy samorządowcy"?????
4. Tylko dlaczego ja to muszę robić? Nie lubię przyciskać ludzi :(
6. To jest sukces wszelich negocjacji - imprezy i coffee breaki
7. No, Moniczko, kto by nie miał do Ciebie dystansu...wzbudzasz respekt :)
10. A kto mówił że jesteś najlepsza? Skoro nie poszłaś na wernisaż to tracisz ten status :P
11. Uwielbiam je!!! :D

Kaja pisze...

Ja uważam, ze nie doleci...tylko nie trafcie w okna sąsiadów.
No i ostrzegam lojalnie, ze jak wy strzelacie do mnie to ja dowas - tyle, ze za mna stoi Newton i grawitacja!!! :P

Unknown pisze...

"Oczywiście, że ciężko jest wykonać zeskok na 4-metrową rampę na wózku inwalidzkim. Już wystarczająco ciężko jest na desce. Ale jeśli wytyczyłeś sobie taki cel, to zaczynasz od 40 cm i pniesz się, aż Ci się uda. Tak to działa" - Stacy Kohut

m. pisze...

Najwyżej wypożyczymy wóz strażacki (ściągnięty pomysł), wjedziemy po drabinie i będziemy strzelać z mniejszego dystansu :)

PS. Jak widać nie ma rzeczy niemożliwych do wykonania :D

Unknown pisze...

można użyć kuszę ;)

Kaja pisze...

ale strzały macie do łuku...i Monika miała się z łuku uczyć strzelać...

m. pisze...

To i to broń miotająca ;) A zasadnicza różnica w użyciu polega na możliwości wstrzymania się ze strzałem przez dowolnie długi czas po naciągnięciu cięciwy, więc jaki to problem :D

Unknown pisze...

Nie ma sprawy, można strzelać z łuku. Kwestią do rozwiązania jest dobranie łuku i dużym naciągu i zastosowania przekładni siłowej pomiędzy ręką a cięciwą w postaci np. podpartej dźwigni.

Kaja pisze...

Zaczynacie mnie przerażać...i obiecuję, ż za każdą strzałę niezależnie od narzędzia użytego do jej wystrzelenia będe razem z moim przyjacielem Newtonem odpłacać cegłówką (już nawet mam pomysł jak wysyłąć je celnie na odległość) :D